Urodzinowo i filmowo
Nie przepadam za urodzinami. Trudno mi to wyjaśnić: może chodzi o uświadamianie upływu czasu? Zwykle w okolicach urodzin jestem w gorszym nastroju. A może to dlatego, że wypadają w takim okresie, kiedy już niby nadchodzi wiosna, ale jeszcze nie do końca? W sam dzień urodzin i tuż po juz mi się humor poprawił.
W pracy istnieje zwyczaj przynoszenia ciasta i większość to robi, dostaje wtedy jakiś składkowy prezent, zwykle alkohol (który u mnie wylądowałby w szafce i czekał nie wiadomo na co) czy kartę podarunkową. Ale oprócz tego, że część ludzi zawsze przebywa na delegacji, obecnie jeszcze większość pracuje z domu, więc w niektóre dni bez sensu cokolwiek przynosić. Samo przyniesienie ciasta to jeszcze pół biedy, ale trzeba ludzi na to ciasto zaprosić, wybrać odpowiednią godzinę, przyjąć życzenia (na szczęście tylko podanie ręki i zwykłe "wszystkiego najlepszego")... Lepiej zostać w domu i zignorować ten fakt. Pamiętam, że już w szkole czy przedszkolu nie lubiłam rozdawania urodzinowych cukierków, w zerówce to w ogóle wróciły ze mną do domu.
Jedne z urodzin spędziłam w Meksyku i wtedy nie przyznałam się, że mam. Gdyby wiedzieli, oczekiwaliby postawienia alkoholu wieczorem - a i tak musiałam postawić z okazji tego, że wyjeżdżałam, więc bez różnicy. Inne też trafiły mi się na delegacji i tam niestety musiałam się ujawnić, bo potrzebna była moja data urodzenia. Pewien człowiek obiecał wtedy, że kupi mi na urodziny ciasto i rzeczywiście ciasto przyniósł ;) Kiedy myślę, jak chciałabym świętować okrągłe, to najchętniej albo w ogóle, albo gdzieś sobie pojechać - wyjazd z pracy podpada pod opcję "w ogóle".
Nie jestem też łatwą osobą do kupowania prezentów, najchętniej bym z nich zrezygnowała. W dzisiejszych czasach prezenty coraz bardziej tracą na atrakcyjności. Na szczęście na urodziny kupujemy sobie tylko z rodzicami. Z wiekiem robię się coraz bardziej jak mój ojciec, co niczego nie potrzebuje i niczego nie chce. Gdybym dostała prezent bez zapowiedzi, to trudno, ja się mimo wszystko zwykle jakoś tam ucieszę, ale kiedy ktoś pyta o sugestie, to w każdym pomyśle znajdę wady albo nie będę pewna, czy ja tego w ogóle chcę. Przeszedł mi przez myśl bon na masaż, najlepiej tajski, ale najpierw musiałabym znaleźć i wybrać odpowiednie miejsce. Padł pomysł karty prezentowej do galerii, ale zaprotestowałam od razu: nie lubię zakupów, a w ten sposób będę do nich zmuszona. Biżuteria może się wydawać uniwersalnym prezentem, ale nie noszę, najwyżej pamiątkowe bransoletki od czasu do czasu, a nawet gdyby, interesowałoby mnie tylko złoto. Poza tym długo nic odpowiedniego mi się nie nasuwało. Problem dla obdarowującego i dla mnie też, bo muszę wymyślać sobie potrzeby.
W ramach nieco opóźnionego prezentu sama dla siebie chciałabym kupić bilety lotnicze i zrobić sobie hiszpański city break - jeszcze nie kupiłam, ale jest szansa, zaczęłam się rozglądać i planować. Ostatecznie dostałam plecak wymiarowo dopasowany pod mały bagaż podręczny, wiec trzeba by wykorzystać ;)
Kupiłam za to bilety na Tydzień Kina Hiszpańskiego. Wybrałam sobie dwa filmy, "Przyjęcie" w sobotę i "Niedziele" w niedzielę. Ale zamiast na sobotę niechcący kupiłam bilet na piątek ("Tygrysy") i teraz muszę iść do kina trzy wieczory z rzędu :) Tak naprawdę chodzenie do kina nie jest moją ulubioną rozrywką, bo trzeba tracić czas na dojazd, a jeśli to multiplex (w tym przypadku na szczęście nie), to jeszcze dochodzą męczące reklamy i jest mi tam często duszno i niedobrze. Ale przynajmniej nie ma przeszkadzających dźwięków ani rozpraszaczy, a w domu z tym bywa różnie. Niektóre filmy ciężko też później znaleźć, a już tym bardziej z legalnych źródeł - w zeszłym roku dopiero w chińskim samolocie udało mi się trafić na jakieś, które mnie ciekawiły, a na które nie poszłam. Muszę jeszcze spróbować z VPN-em, bo najbardziej mnie irytuje, jak już znajdę, a tu komunikat, że niedostępny w mojej lokalizacji.
Z nowości chętnie obejrzałabym również "Bez wyjścia" Park Chan-Wooka i albo się wybiorę, albo będę czekać z niecierpliwością na streamingi. Z filmów tego reżysera niedawno obejrzałam "Służącą" - dużo seksu i przemocy, nie tylko zasugerowanych, ale pokazanych (choć nie aż tak dużo, jak się spodziewałam) i ogólnie dość mocny, ale z sensem, nie zostawia obojętnym. Z azjatyckich niedawno widziałam też japoński film "Monster" i również do mnie trafił - i to chyba najlepszy film, jaki zobaczyłam w ostatnim czasie, bardzo poruszający. I w jednym, i w drugim twórcy ulegli modzie na prezentowanie wydarzeń kolejno z różnych pespektyw, co ułatwia stopniowe ujawnianie kolejnych szczegółów, ale nie wyszło wtórnie, wyszło bardzo ciekawie i wciągająco. Poza azjatyckim zamierzam się jeszcze na "Tajnego agenta" z Wagnerem Mourą. Albo nie oglądam prawie niczego i prawie nic mnie nie kusi, albo klęska urodzaju :)
Urodziny to dobra okazja do świętowania, jeśli jest z kim lub gdzie i jeśli się lubi. Osobiście nie lubię za bardzo celebracji, bo jak mówisz, to często problem dla jubilata. Ostatnio wybieramy wyjazdy właśnie, prezenty to przeważnie robimy sobie bez okazji, jeśli już, to talony wedle życzenia.
OdpowiedzUsuńMieszkam koło kina, mogę chodzić w kapciach, ale nie przepadam z podobnych powodów, jak u ciebie. Idziemy tylko wtedy, gdy grają cos, co lepiej obejrzeć na dużym ekranie.
Mimo wszystko, data urodzin to tylko liczba, ciesz się każdym dniem bez okazji.
Wspaniałych podróży w dobrym towarzystwie!
Ja nie lubię też bycia w centrum uwagi, jest to krępujące. I jestem słabą gospodynią ;) Wyjazd to najprzyjemniejsza forma świętowania. Jeszcze wyjście gdzieś, ale tu już blisko do typowej celebracji.
UsuńGdybym miała kino blisko, najlepiej studyjne, pewnie chodziłabym chętniej.
Dziękuję :)
Film "Monster" chętnie obejrzę - dodałem do swojej listy.
OdpowiedzUsuńUrodziny? Ciężka sprawa. Wydaję mi się, że nie chodzi o upływ czasu, na pewno nie w moim przypadku.
Nie lubię być na "świeczniku", w centrum uwagi. A urodziny się skłaniają do tego, że trzeba wytrzymać to pie$#$# sto lat.
Na szczęście nie ma śpiewania, ale bycia na świeczniku trudno uniknąć.
UsuńCoś w tych urodzinach jest- ja osobiście lubię je obchodzić, ale faktycznie z roku na rok przypominają mi one o upływającym czasie. Prezenty dostaję od bliskich i zwykle są trafione, wiec nie mogę w tej kwestii narzekać. Ale taki bilet dla samej siebie na city break to idealny prezent ( przynajmniej dla mnie). "Bez wyjścia" bardzo polecam, natomiast Tajny Agent mnie trochę rozczarował. Szybkie przejście do zakończenia i scena z nogą jako miejską legendą- nie będę więcej pisać, aby nie spoilerować. Monster tez widziałam i bardzo mi sie podobał. Cieplutko pozdrawiam
OdpowiedzUsuńPo "Tajnym agencie" aż tak dużo się nie spodziewam, ale powinien być w moim typie.
UsuńPo "Bez wyjścia" więcej :)
Jest dość specyficzny, ogólnie warto obejrzeć, bo na pewno ciekawie porusza pewne kwestie , poza tym stylistyka filmu jest naprawdę na wysokim poziomie. Bez wyjścia bardzo dobre kino :-) Ostatnio nadrabiam zaległości kinowe i trafiłam na ciekawy film Alpha :-) pozdrawiam :-)
UsuńCieplutko pozdrawiam i życzę spokojnych oraz zdrowych Świąt Wielkanocnych
UsuńDziękuję i wzajemnie :)
UsuńZ powyższych filmów widziałam tylko "Monster".
OdpowiedzUsuńA ja lubię świętować choć akurat swoich urodzin nie świętuję, w dorosłym życiu zdarzyło mi się to raz, może dwa. Za to uwielbiam kupować prezenty, robić torty, ird.
A Tobie życzę wszystkiego co Cię uszczęśliwi. Pomysł na foty break jaki prezent extra!
Cudze urodziny świętować mogę, tylko życzenia składam mało wyszukane :) Najlepiej urodziny dzieci.
UsuńZa życzenia dziękuję :)
I like how you’ve captured that shift in storytelling style—multiple perspectives can easily feel overused, but when done well, it really deepens the narrative instead of repeating it. 🎬 It’s interesting that both managed to keep it engaging rather than predictable.
OdpowiedzUsuńAnd that last line is so relatable—either nothing catches your interest, or suddenly there’s too much worth watching at once. “The Secret Agent” with Wagner Moura sounds like a solid pick too—feels like you’re in one of those rare, lucky phases of a good viewing streak.
https://nanajee.com/2024/10/09/chase-sapphire-preferred-card-new-welcome-offer-for-travelers/
Spóźnione urodzinowe życzenia, niech ten city Break szybko się zrealizuje!
OdpowiedzUsuńSerwowanie urodzinowych cukierków to i mój koszmar!
https://okularnicawkapciach.wordpress.com/
Dziękuję :) A city break już niedługo :)
UsuńDobrze wiedzieć, że było nas więcej! Moja bratanica z tego powodu nie chodziła do przedszkola w dzień urodzin ;)